W Mińsku zaprezentowano nowego dyrektora artystycznego Teatru im. Janki Kupały. Jest nim rosyjski reżyser Dmitrij Akimow, który wcześniej pracował w prowincjonalnych teatrach Rosji.

Paweł Borkowski, przedstawiciel ds. odrodzenia narodowego w Zjednoczonym Gabinecie Tymczasowym Białorusi, komentuje sytuację:
Uważam to za bardzo zły znak. Dla reżimu Łukaszenki wszystkie stanowiska w zakresie niezależności kulturalnej zostały już praktycznie utracone. Osoba, która była rosyjskim dyrektorem prowincjonalnym, zostaje zaproszona na stanowisko dyrektora głównego Teatru Narodowego. Oznacza to, że Mińsk jest teraz tym samym regionem kulturalnym co Tambow, Rostów czy inne miasta w Rosji.
Borkowski zauważa również, że taka tendencja może mieć długofalowe konsekwencje: ograniczenie repertuaru, zmniejszenie możliwości dla białoruskiej dramaturgii i eksperymentów artystycznych. Pomimo zapewnień Ministerstwa Kultury o „wzmocnieniu misji twórczej teatru”, eksperci i część opinii publicznej postrzegają nominację Akimowa jako symbol szerszej rusyfikacji przestrzeni kulturalnej Białorusi.
Cała rozmowa dostępna jest na białoruskiej wersji strony racyja.com.
Białoruskie Radio Racyja
