„Więzienie na zewnątrz, nie w środku” – 11 października w Wilnie otwarto wystawę wizerunków Białorusinek, które doświadczyły represji po 2020 roku. Prace te zrodziły się w warunkach więziennych i odzwierciedlają głębokie doświadczenia związane z bezprawnymi aresztowaniami, przemocą ze strony władz i przymusową izolacją.

Jak mówi kuratorka wystawy, dziś bardzo ważne jest, aby zastanowić się, jak tworzyć świadectwa, zbiorową pamięć kulturową, jak gromadzić zbiory:
Jeśli chcemy, aby nasze dzieci, nasze wnuki dowiedziały się o wydarzeniach 2020 r. i o tym, co wydarzyło się później ‒ o strasznych represjach, tragediach, o zbiorowych traumach, o osobistych losach złamanych przez reżim, to dziś trzeba zbierać informacje, zbierać eksponaty. Właśnie dzisiaj tworzymy to archiwum, które być może stanie się podstawą do stworzenia przyszłego instytutu pamięci.
Według byłej więźniarki Walerii Czarnamorcawaj w więzieniu prawie wszyscy zaczynają malować.
Była u nas taka dziewczyna, która w miarę dobrze rysowała dobrze i stworzyła takie menu. Jednak to, co było w menu, np. gołąbki, było zupełnie nie do zjedzenia. Nie dało się nawet tego wąchać. Zatem menu było najładniejsze w porównaniu z tym, czym nas karmiono. Jedzenia było bardzo mało. Najczęściej „karmiliśmy Łukaszenkę”, czyli spuszczaliśmy jedzenie do toalety.
Wystawa „Więzienie jest na zewnątrz, nie w środku” jest częścią międzynarodowego projektu „Niecichnące głosy”, zainicjowanego przez Muzeum Wolnej Białorusi w Warszawie.
Na wystawie w Wilnie prezentowanych jest 60 prac. Można je oglądać w Centrum Kultury i Społeczności Białoruskiej do 1 listopada.





















Posłuchaj całości na stronie: racyja.com/by
Białoruskie Radio Racyja
