Grupa teatralna, powstała na emigracji z aktorów mińskiego Teatru im. Kupały, którzy w ramach protestu opuścili teatr po wydarzeniach 2020 roku, w dniach od 26 do 30 marca świętować będzie Dzień Teatru. W tym czasie widzowie obejrzą spektakle: „Mój Chleb”, „Gęsi-ludzie-łabędzie”, „Ekstremiści” i „Zekameron”. Gość Radia – aktor Siergiej Czub – opowiedział o uroczystościach i obecnym życiu Wolnych Kupałowców.

RR: Organizujecie Tydzień Kupałowców, dlaczego?
— Ściśle rzecz biorąc, nie jest to Tydzień Kupałowców. Wszystko zaczęło się od tego, że 27 marca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Teatru. Pytanie więc było następujące: robimy coś, czy nie? Wszyscy się z zgodzili, że tak. I wtedy przyszła mi do głowy myśl: dlaczego Międzynarodowy Dzień Teatru miałby być obchodzony tylko jednego dnia? Dlaczego nie dwa, nie trzy? Omówiliśmy to i ustaliliśmy, że potrwa prawie tydzień.
Ponieważ zaczynaliśmy na własną rękę, nie mając prawie żadnych pieniędzy na koncie, postanowiliśmy, że tak czy inaczej to zrobimy. Byliśmy gotowi pracować tylko dla samej idei. Ale szczerze mówiąc mieliśmy pewną kwotę, bo w Polsce jest taki program – 1,5% podatków. A dzięki Białorusinom, którzy w zeszłym roku przekazali nam procent swoich podatków… z sześciu dni wynajmu lokalu, udało nam się zapłacić za prawie pięć dni.
Zrozumieliśmy, że możemy działać dalej — przynajmniej czynsz za wynajem był opłacony. Reszta poszła już swoim torem: szukaliśmy finansowania. I chociaż wszystko jest już zaplanowane i na pewno się wydarzy, to nawet teraz prowadzimy negocjacje i nadal mamy nadzieję, że otrzymamy dodatkowe wsparcie. A dobre sygnały płyną już ze strony polskiego Ministerstwa Kultury i Biura Kultury m.st. Warszawy. Gdy tylko wszystko zostanie ustalone, na pewno podzielimy się tą informacją na wszystkich portalach społecznościowych.
RR: W tym tygodniu zaprezentujecie już doceniony spektakl oparty na książce „Zekameron” Maksima Znaka. Co jeszcze się wydarzy?
– Zaczniemy od bardzo emocjonalnego występu Zoi Biełachwościk w reżyserii Aliaksandra Harcujewa. To jest monodram „Mój chleb”. Ktoś mógłby od razu pomyśleć: „Och, monodram – może to nie jest ciekawe…” Nie! To nie jest zwykły monodram, to nie jest opowieść o Zoi Biełachwościk, to opowieść o całej teatralnej dynastii, o rodzinie, jak powstał Teatr im. Kupały, co się za nim kryło, wszystkie historie zakulisowe – bo pracowali tam dziadkowie i ojciec Zoi.
Będzie to opowieść o Zoi, historia jej rodziny i historia Kupałowców, łącznie z rokiem 2020. To więc bardzo wielka, bardzo emocjonalna i bardzo różnorodna historia. Gorąco polecam!
Jeśli chodzi o sztukę „Gęsi-ludzie-łabędzie”, jest to produkcja na bardzo dużą skalę. Zadawaliśmy sobie pytanie: jak to wszystko zebrać? Nie mieliśmy nawet gdzie przechowywać dekoracji. Z jakiegoś powodu są one w Lublinie.
Zastanawialiśmy, co robić… aż nagle przyszła propozycja z Lublina i tu chcę wyrazić swoją wdzięczność Centrum Kultury w Lublinie i Lublinowi – Europejskiej Stolicy Kultury 2029. Powiedziano nam: „My wam, Kupałowcy, pomożemy!” Grajcie!
Dlatego dzięki dobrym ludziom i dobrym organizacjom udaje nam się iść naprzód.
Kolejnym przedstawieniem będą „Gęsi-ludzie-łabędzie „. Bardzo mocny, bardzo duży, bardzo odpowiedzialny spektakl, w którym bierze udział 11 naszych Kupałowców. Jesteśmy podekscytowani, bo nie graliśmy tego spektaklu od dłuższego czasu. Na dziś zostały tylko dwa bilety, chociaż do spektaklu zostały jeszcze dwa tygodnie.
Następnie zobaczymy sztukę „Ekstremiści” — stosunkowo niedawną inscenizację Aliaksandra Harcujewa. A całość zakończmy „Zekameronem” —mocnym, sprawdzonym spektaklem na piękny finał.
Posłuchaj całej rozmowy na stronie: racyja.com/by
Maryna Sawickaja/ Białoruskie Radio Racyja
