Jak długo będzie zamknięta granica białoruska? Co oznacza katastrofa drona w Polsce? Gościem Radia Racyja jest przewodniczący Rady Koordynacyjnej Arciom Bruchan.

RR: Jak Pan przyjął fakt zamknięcia granic? O czym on świadczy?
Arciom Bruchan: Po pierwsze, to reakcja strony polskiej, wynikająca z jej interesów bezpieczeństwa. Ćwiczenia „Zachad 2025” są uznawane za zagrożenie dla Polski, stąd tak ostra reakcja. To jasny przekaz ze strony reżimu Łukaszenki, że wykorzystanie terytorium Białorusi do wspólnych ćwiczeń z Rosją, w tym ćwiczenia planowania użycia broni jądrowej, pewne kwestie związane z potencjalnymi agresywnymi działaniami – to wszystko budzi zaniepokojenie strony polskiej i dość drastyczne kroki, takie jak zamknięcie granic.
Z drugiej strony, nie mogę poprzeć decyzji o zamknięciu pasażerskich przejść granicznych, ponieważ dla Białorusinów przejście graniczne Brześć-Terespol to tak naprawdę jedyna możliwość dostania się do Europy, do Unii Europejskiej. W rzeczywistości dla wielu to jedyna opcja. A odcięcie Białorusinów od Europy jest bardzo złe. Dlatego w tym kontekście uważamy, że musimy poszukać innych opcji. Ale presja ekonomiczna, presja na szlaki handlowe, przejścia towarowe – to naprawdę może zadziałać, a reżim Łukaszenki może zostać zmuszony do zmiany agresywnej polityki wobec sąsiadów.
RR: Nie jest to pierwsza zaostrzona sytuacja na granicy białorusko-polskiej. Ale czy kiedykolwiek była tak poważna?
Arciom Bruchan: Wydaje mi się, że nigdy nie było tak wysokiego poziomu eskalacji, a jednocześnie tak niskiego poziomu stosunków między Białorusią a Polską. Zamknięcie granic to rzeczywiście bardzo radykalny i okrutny krok.
RR: Co to oznacza na przyszłość? Czy Pana zdaniem granice pozostaną otwarte po zakończeniu ćwiczeń „Zachad 2025”?
Arciom Bruchan: Trudno powiedzieć, biorąc pod uwagę fakt, że drony wlatywały na terytorium Polski z białoruskiej przestrzeni powietrznej. Minister spraw wewnętrznych Polski Marcin Kierwiński oświadczył, że granica jest zamykana nie na czas ćwiczeń, ale w związku z nimi. I zostanie otwarta, gdy Polska i polscy obywatele będą bezpieczni. Trudno mi teraz powiedzieć, co oznacza „całkowite bezpieczeństwo”. Musimy poczekać na decyzję rządu o zamknięciu granicy, ale najprawdopodobniej mówimy nie tylko o szkoleniach wojskowych, ale być może także o kryzysie migracyjnym i ogólnie agresywnej i represyjnej polityce wobec obywateli polskich.
RR: Część dronów wleciała na terytorium Polski. Czy Pana zdaniem to rodzaj działań prewencyjnych przeciwko państwom NATO? A może to po prostu jakieś zabłąkane samoloty, które przypadkowo poleciały w złym kierunku?
Arciom Bruchan: Nie, myślę, że to wygląda na zaplanowane działanie. Nawet europejscy urzędnicy i strona polska twierdzą, że to było zaplanowane działanie Rosji. Mogę jedynie spekulować, jaki jest cel tych działań: czy to rozpoznanie, czy test systemu obrony powietrznej, czy test reakcji NATO na takie działania. Tak czy inaczej, tak ogromna liczba dronów, wycelowana konkretnie w terytorium Polski, nie wygląda na przypadek. Nie wygląda na to, żeby jeden czy dwa drony wleciały, bo zgubiły kurs. Rosja oczywiście temu zaprzeczy. Ale widzimy, że najprawdopodobniej było to zaplanowane. I dlatego strona polska w jakiś sposób musi na to zareagować.
Cała rozmowa na białoruskiej wersji strony racyja.com.
Maryna Sawickaja/ Białoruskie Radio Racyja
