BY
PL
EN

Białoruskie Radio Racyja. 98,1 FM – Białystok, Grodno. 99,2 FM – Brześć

Radio online

„Celem jest zgromadzenie tych ludzi, którzy chcieliby widzieć siebie w zespole reformatorów”

Gościem Radia jest Jury Hubarewicz, koordynator projektu „Rezerwa kadrowa dla Nowej Białorusi”, zastępca przedstawiciela ds. przekazania władzy Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego. Rozmawiamy z nim o inicjatywie, jej celach i ludziach

RR: Niedawno przedsięwzięcie „Rezerwa Kadrowa dla Nowej Białorusi” przekazała raport za rok swojej działalności. W tym czasie dołączyło do projektu 272 uczestników. Co ci ludzie potrafią? Czy jest to właśnie ta rezerwa, którą można wykorzystać w Nowej Białorusi?

Jury Hubarewicz: Są to ludzie o bardzo różnym poziomie kompetencji, przygotowania, doświadczenia zawodowego, edukacji. I to dobrze, bo system administracji publicznej przewiduje także obecność tych, którzy nie są zunifikowanymi trybikami i przeszli jedynie przez Akademię Kształcenia przy Prezydencie Republiki Białoruś. Powinni to być ludzie z różnych dziedzin, którzy przede wszystkim mają chęć zbudowania nowego, demokratycznego państwa. I jest to główna ich cecha. Wszystko inne można wykształcić. A zadaniem „rezerwy kadrowej” jest oferowanie takich możliwości szkoleń i staży, które zaspokoją przyszłe potrzeby naszych członków. Znaczna ich liczba pochodzi z biznesu, IT, a przeważają u nas także osoby ze sfery edukacji, ale jest tu wielu przedstawicieli innych dziedzin. Są tu ludzie, którzy pracowali w rolnictwie i przemyśle, ale także tacy, którzy wyszli ze struktur organów ścigania lub bezpieczeństwa. Są to różne osoby, których wiedza i kompetencje będą potrzebne w Nowej Białorusi.

RR: W raporcie również zwrócono uwagę, że wzrasta tendencja do posługiwania się językiem białoruskim wśród uczestników projektu. Zbliża się już do połowy.

Jury Hubarewicz: Powiedziałbym nawet o większości uczestników. Zadawano pytanie, czy istnieją wyraźne preferencje dotyczące języka białoruskiego czy rosyjskiego? I w tej sytuacji znacząca mniejszość, bo około 10%, wybrała język rosyjski, większość zaś opowiedziała się za białoruskim. I też znaczna część z nich stwierdziła, że ​​dla nich ta kwestia jest w zasadzie nieistotna.

Nie jest to kryterium doboru uczestników projektu, gdyż jestem przekonany, że w przyszłej służbie cywilnej Białorusi przy rekrutacji obowiązkowa będzie znajomość języka ojczystego. Ale już dziś chcieliśmy zobaczyć, jakie preferencje co do języka mają nasi uczestnicy – rezerwa kadrowa. Panuje taki stereotyp, że Białorusini nie lubią mówić w swoim języku ojczystym i nie chcieliby się nim posługiwać w pracy czy na co dzień. A nasze badania pokazują, że absolutnie tak nie jest.

RR: Rozumiem, że mieliście już dwie tury absolwentów?

Jury Hubarewicz: Mieliśmy dwa programy szkoleniowe online i tutaj nie mówimy, że to jacyś absolwenci. „Rezerwa kadrowa” nie jest inicjatywą edukacyjną, przynajmniej w czystej postaci. Element edukacyjny jest dla nas na pewno ważny, ale mamy ludzi, którzy sami potrafią nauczać, ludzi z doktoratami, z habilitacją. A dla nich to szkolenie może nie mieć znaczenia. Są też profesjonaliści, którzy pracują w swojej dziedzinie od kilkudziesięciu lat, a jedyna wiedza, jakiej dziś potrzebują, to jak zbudowana jest administracja i zarządzanie w swojej dziedzinie w krajach demokratycznych. Dlatego nasze programy szkoleniowe są dość elastyczne, dobierane są do potrzeb uczestników, ale są też kursy podstawowe, kursy wprowadzające. Mieliśmy dwie edycje, ale to nie znaczy, że zakończyliśmy treningi i pożegnaliśmy się z ludźmi. Cel jest zupełnie inny – zgromadzić tych ludzi, którzy chcieliby widzieć siebie w zespole reformatorów, w zespole administratorów w administracji państwowej Nowej Białorusi.

Posłuchaj całej rozmowy na stronie: racyja.com/by

Jana Zapolskaja / Białoruskie Radio Racyja