Według różnych szacunków, w ubiegłym roku zwolniono ponad 500 białoruskich więźniów politycznych. Strategię działań Aleksandra Łukaszenki analizuje białoruski polityk.

Franak Wiaczorka
Główny doradca Swiatłany Cichanouskiej, Franak Wiaczorka, odpowiedział na pytanie: „Co zmusiło Łukaszenkę do rozpoczęcia procesu uwolnienia w 2025 roku?”.
– Myślał, że wraz z wyborami, jego tak zwanymi wyborami, wszyscy zamkną sprawę więźniów politycznych i Białorusi. Nikt nie zaakceptuje Cichanouskiej i nie będzie zwracał na nią uwagi. Będzie mógł spokojnie kontynuować terror i handel z Zachodem. I że w ogóle kwestia polityki wewnętrznej przestanie istnieć w przestrzeni międzynarodowej. Tak się nie stało. Wręcz przeciwnie, w tym roku wprowadzono bardzo surowe ograniczenia wobec Łukaszenki, zarówno sankcje, jak i bankowość. Granice zostały zamknięte na pewien czas.
Te czynniki przestraszyły Aleksandra Łukaszenkę – kontynuuje Franak Wiaczorka. Perspektywa izolacji pojawiła się na tle pogarszającej się sytuacji gospodarczej w kraju, a także rozwijających się wydarzeń wokół Ukrainy – kontynuuje polityk:
– Sankcje wobec Rosji wpłynęły na sytuację Łukaszenki, jego stabilność, model zależny od Rosji. Widzi on, że wokół Ukrainy zachodzą procesy, w których nie uczestniczy, bo nie jest akceptowany i brany pod uwagę. Rozumie, że potrzebny jest jakiś „plan B”, wysyłanie sygnałów zmiany sytuacji. I widzi, że w tych kontaktach z Trumpem może zbudować jakąś alternatywną linię na wypadek pojednania na Ukrainie.
Represje na Białorusi nie ustały. W kontekście uwolnienia więźniów politycznych w 2025 roku białoruscy obrońcy praw człowieka dowiedzieli się o uwięzieniu co najmniej 509 osób i uznali je za więźniów politycznych.
Białoruskie Radio Racyja
