25 października Premier Polski Donald Tusk ogłosił otwarcie granic z Białorusią. Jego wypowiedź opublikowano na oficjalnym kanale Kancelarii Premiera X: „Jeśli uda nam się otworzyć te dwa przejścia graniczne – w Bobrownikach i Kuźnicy – w dużej mierze rozwiąże to problem zamknięcia granicy, który dotyka drobnych przedsiębiorców po naszej stronie, czasem rodziny i turystykę” – donosi portal rp.pl. „Poleciłem już odpowiednim ministerstwom przygotowanie tej decyzji, aby mogła zostać przyjęta w tym tygodniu”.
O tym rozmawiamy z Gościem Racji, politologiem Walerym Karbalewiczem.

RR: Komentarz do wczorajszej wypowiedzi polskiego premiera, czy faktycznie trwają rozmowy dotyczące otwarcia granic z Białorusią?
Walery Karbalewicz: Polski premier nie do końca wyjaśnia, dlaczego taka decyzja zapadła właśnie teraz. Jego tłumaczenie, jakoby polsko-białoruska granica była dobrze zabezpieczona, co pozwala na otwarcie dwóch przejść granicznych, daje sprzeczne komunikaty. Granice nie są naruszane na przejściach granicznych, wręcz przeciwnie — migranci przedostają się przez te chronione odcinki.
Stąd pewne nieporozumienia ze strony polskich władz. I pewnie takie same nieporozumienia są ze strony Białorusi, bo wczoraj Aleksander Łukaszenka, przemawiając na konferencji poświęconej bezpieczeństwu euroazjatyckiemu, jakoś rzucił taką uwagę, że Białorusi udało się porozumieć z Polakami. Czyli w przeciwieństwie do Litwinów, którzy zachowują się źle, teraz niby jest jakiś postęp z Polakami. Szef KGB Białorusi Iwan Tercel powiedział wcześniej, że trwają negocjacje między służbami specjalnymi obu państw. Można więc mówić o pewnych porozumieniach między Białorusią a Polską. Na czym miałyby one polegać, wciąż trudno zrozumieć. Pojawiły się informacje, że w październiku, w porównaniu z wrześniem, liczba migrantów przekraczających granicę z Polską spadła o 14%. Trudno powiedzieć, czy to mogło być przyczyną takiej decyzji.
RR: Tusk nie powiedział wprost, że te granice zostaną otwarte. Powiedział też, że należy to uzgodnić z Litwą i Unią Europejską, a ostateczna decyzja będzie zależeć od wielu czynników, bo dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo. Ale potem politycy z partii Donalda Tuska zaczęli pisać wprost na portalach społecznościowych, że Polska otworzy granicę w listopadzie. Czy to oznacza, że są jakieś inne porozumienia, że Andrzej Poczobut może wkrótce zostać zwolniony, a mozę chodzi o jeszcze inne kwestie?
Walery Karbalewicz: Gdyby władze białoruskie teraz uwolniły Andrzeja Poczobuta, uwolniły obywatela polskiego, mnicha Hawła, taki gest ze strony polskiej byłby zrozumiały. Bo jedno z przejść granicznych zostało zamknięte tuż po skazaniu Poczobuta. Ale jak dotąd nie słyszeliśmy żadnych informacji na ten temat, a strona polska już ogłosiła tę decyzję. Możemy więc snuć jedynie domysły i hipotezy, ale one wszystkie będą opierać się na niepewnej glebie.
RR: Właśnie pojawiła się informacja z Biura Cichanowskiej, cytuję: „dzisiaj stało się wiadome, że w związku z prowokacjami reżimu granica między Białorusią a Litwą zostanie zamknięta na miesiąc. Biuro Świetłany Cichanowskiej pozostaje w kontakcie z władzami litewskimi. Pracujemy nad tym, aby Białorusini i Białorusinki, którzy obecnie przebywają na Litwie i planują powrót na Białoruś, mogli to zrobić bezpiecznie”. Sytuacja rozwija się dynamicznie.
Walery Karbalewicz: Problem polega na tym, że ruch pasażerski jest zablokowany, a tranzyt towarów do obwodu kaliningradzkiego nie jest blokowany. A zatem białoruski reżim nie ponosi z tego powodu wielkich strat. Bardziej cierpią zwykli ludzie, zwykli Białorusini.
RR: Ppodwójne standardy?
Walery Karbalewicz: Problem polega na tym, że Litwa i Polska są krajami demokratycznymi. A władze są zmuszone reagować na nastroje społeczne. Fakt, że balony i sondy latają, wywołał pewną reakcję w społeczeństwie litewskim. Opozycja zaczęła krytykować władze, a władze podejmują pewne decyzje. Pokazują, że reagują
Cała rozmowa na białoruskojęzycznej stronie racyja.com.
Białoruskie Radio Racyja
