3 lutego w Kongresie USA odbył się wykład pt. „Prawa człowieka na Białorusi: więźniowie polityczni i kontynuacja represji”. Zdaniem politologa Jurasia Ziankowicza politycy Kongresu mają wspólną linię dotyczącą Białorusi, jednak to prezydent USA ma wyłączne prawo do kształtowania polityki zagranicznej.

O tym porozmawiamy z Gościem Racji – Jurasiem Ziankowiczem, politykiem, amerykańskim prawnikiem i byłym więźniem politycznym.
RR: Chciałbym poznać Pana opinię na temat tych przesłuchań jako wydarzenia politycznego.
Juraś Ziankowicz: Były to przesłuchania w Kongresie Praw Człowieka im. Toma Lantosa – to część Kongresu Stanów Zjednoczonych. Ważne jest, aby zrozumieć, że nie są to przesłuchania, na których podejmowane są jakiekolwiek decyzje, ani że to nie jest sąd. Celem takich przesłuchań jest odnotowanie problemu w oficjalnych dokumentach Kongresu, są to fakty i zeznania, a następnie to właśnie na tych dokumentach opiera się zarówno sam Kongres, jak i rząd USA, Departament Stanu, organizacje międzynarodowe i organizacje praw człowieka, opracowując swoją politykę. I tutaj ważne jest, aby nie tworzyć iluzji, ponieważ same przesłuchania nikogo nie uwolnią, ale tworzą kontekst polityczny, w którym możliwe jest dalsze zaostrzanie sankcji, negocjacje lub naciski dyplomatyczne. To nie jest szybki mechanizm, ale część długiej procedury kształtowania polityki zagranicznej USA.
RR: Często słyszymy od białoruskich sił demokratycznych, że obecnie, z powodu wojny na Ukrainie i innych konfliktów, coraz trudniej utrzymać białoruską agendę jako temat dnia. Czy takie przesłuchania mogą w jakiś sposób pomóc? I jak kwestia białoruska jest obecnie postrzegana w Ameryce? Może te przesłuchania zapoczątkują nową falę zainteresowania Białorusią, więźniami politycznymi?
Juraś Ziankowicz: Białoruś nie schodzi z agendy polityki zagranicznej w Ameryce, a te przesłuchania w Kongresie są najważniejszym dowodem na to, że problem ten jest nadal aktualny. Trzeba też dodać, że Komisja Toma Lantosa inicjuje przesłuchania w różnych regionach, nie tylko w Białorusi, ale także w Chinach, Iranie, Korei Północnej, na Kubie, w Wenezueli – gdziekolwiek. To standardowe narzędzie przyciągania uwagi, a fakt, że Białoruś została wysłuchana, nie jest wyjątkiem, oznacza, że temat Białorusi wciąż znajduje się w centrum uwagi zarówno Kongresu, jak i amerykańskiej polityki zagranicznej.
RR: Kto porusza ten temat częściej – Republikanie czy Demokraci?
Juraś Ziankowicz: Ta komisja jest dwupartyjna, co się tyczy Białorusi, to istnieje polityczny konsensus w tej sprawie. Mogą istnieć pewne różnice w wizjach amerykańskiej polityki zagranicznej między administracją, kongresmenami, między Republikanami a Demokratami, ale nie chodzi tu nawet o podział polityczny – ponieważ temat Białorusi nie jest czymś, co wywołuje pewne dyskusje w społeczeństwie amerykańskim. Chodzi raczej o efektywność i różnych wizjach. Obecnie politykę zagraniczną z pewnością kształtują Republikanie. Komisja jest jednak ponadpartyjna i obie partie są w niej reprezentowane na równych prawach.
RR: Kto, Pana zdaniem, bardziej troszczy się o Białoruś?
Juraś Ziankowicz: Istnieje pełen konsensus polityczny wśród amerykańskich elit, które rozumieją, że Białoruś jest ważną kwestią, również w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Oczywiście, Republikanie mają większy wpływ.
RR: Przewodniczący komisji, otwierając przesłuchania, powiedział, że USA nie uznają Łukaszenki za prawowitego prezydenta Białorusi. Jak można rozumieć fakt, że Trump pisze listy do Łukaszenki i nazywa go „szanowanym prezydentem”?
Juraś Ziankowicz: Oczywiście, prezydent USA ma wyłączne prawo do kształtowania polityki zagranicznej, a jego instrukcje są wiążące dla Departamentu Stanu, ale te słowa współprzewodniczącego komisji potwierdzają, że w polityce USA nic się nie zmieniło. Przypomnę tylko, że prezydent Trump naprawdę dużo mówi – to raczej taktyka tworzenia zasłony dymnej, żeby nikt nie wiedział, skąd on później „przyleci”. A fakt, że USA nie uznają Łukaszenki za prawowitego prezydenta, jest bardzo wyraźnym sygnałem dla Mińska, ponieważ, przypomnijmy, USA również nie uznały prezydenta Wenezueli Maduro. I jak to się skończyło dla Maduro?
Posłuchaj całości na stronie: racyja.com/by
Białoruskie Radio Racyja
