BY
PL
EN

Białoruskie Radio Racyja. 98,1 FM – Białystok, Grodno. 99,2 FM – Brześć

Radio online

Paweł Siewiaryniec: Tym razem było dłużej i trudniej

Ponad pięć i pół roku kary spędził za kratkami Paweł Siewiaryniec, znany białoruski polityk, współprzewodniczący Białoruskiej Chrześcijańskiej Demokracji i były więzień polityczny. 13 grudnia 2025 roku został zwolniony i wywieziony z Białorusi wraz ze 123 byłymi więźniami politycznymi.

Nasza dziennikarka Tatiana Smotkina rozmawia z nim o warunkach, w jakich musiał siedzieć, o ofercie współpracy z KGB, o stosunku do osób LGBT i obecnej sytuacji politycznej w kręgach demokratycznych.

RR: Proszę opowiedzieć o warunkach przetrzymywania za kratami. Co było dla Pana najtrudniejsze i czy były w tych warunkach jakieś pozytywne momenty?

Paweł Siewiaryniec: Mogę już mówić o pewnym doświadczeniu, bo spędziłem do tej pory około sześciu lat w różnych więzieniach. Były areszt śledczy KGB, Wołodarka, areszty administracyjne i tak zwane „chemie”. Tym razem, kiedy przewalała się fala 2020 roku, było dłużej i trudniej. Najpierw na Akreścinia, gdzie słyszałem, jak 9., 10., 11. osobę bili tak, że ściany tych budynków się trzęsły. Potem Wołodarka. Na Wołodarce słychać było protestujących zbliżających się do murów więzienia, śpiewających, krzyczących. Potem – więzienie w Mohylewie, w więzieniu w Mohylewie – sąd. Obwiniono mnie o skłonność do ataków na administrację, brania zakładników i aktów agresji. W więzieniu musiałem chodzić w kajdankach, nawet niosąc swoje rzeczy.

RR: Dlaczego, został Pan uznany za agresywną osobę?

Po tym, jak mnie aresztowano i skazano, za tzw. polityczną rejestrację prewencyjną nr 10 (forma nacisku i prześladowania działaczy opozycji, określanych jako skłonnych do „ekstremizmu” lub „niedopuszczalnych oświadczeń/działań” ‒ przyp. red.), powiedziałem, że to bezprawne, że nawet nie było jeszcze rozprawy, że nawet zgodnie z waszym ustawodawstwem nie mogę mieć żadnych rejestracji prewencyjnych, a ci, którzy działają niezgodnie z prawem, będą pociągnięci do odpowiedzialności. Te słowa zostały odebrane jako agresja wobec administracji. Czym nam grozicie? I tyle – kajdanki od razu, a w więzieniu stale w kajdankach.

Tłumaczyłem to podczas rozprawy sądowej w Mohylewie. No i miałem już dwie takie rejestracje prewencyjne. To oznacza, że powinno się zwracać szczególną uwagę na taką osobę, bo coś jest nie tak, a konkretnie: naruszenie porządku wewnętrznego – tam rozmowa jest krótka.

To jeszcze było do zniesienia, ale w Szkłowie sytuacja stała się jeszcze bardziej męcząca, ciężka do zniesienia, bo zaczęła się zima, a z nią tzw. lodówki, czyli izolatki. W Szkłowie w tych izolatkach otwierane są okna na cały dzień, nawet zimą. Stoisz tam godzinę, dwie godziny, z ust leci ci para, a z okien cały czas paraliżuje cię mróz. Jesteś lekko ubrany, bo inaczej nie możesz, izolatka dla czterech, czy pięciu osób, ale jesteś tam jeden, czyli ciepło jest zabierane z twojego organizmu, znikąd go nie weźmiesz. W ciągu dnia chłód był nie do zniesienia, w nocy nie ma jak spać, bo w nocy jest zwyczajnie chłodniej. Leżysz. Za pompki na pryczach, na tej drewnianej płycie, mogą cię ukarać na 10 dób, bo to naruszenie, i tak w nieskończoność…

Były momenty, kiedy głowa zupełnie przestaje pracować, budzisz się z koszmaru, gdzie lecisz głową prosto w stół, albo w podłogę, a wtedy odruchowo, ostatnimi siłami, podnosisz ręce, żeby się chronić. Halucynacje, czyli to o czym mówię, opisywano już setki razy.


W więzieniu w Grodnie było jeszcze inaczej, bo tu próbowano łamać cię psychicznie, były drobne prowokacje ze strony tych skazańców, którzy pracują dla administracji. Jest to doprowadzone do perfekcji, a czasami mógłbym nawet zrobić katalogi według typu ludzi, którzy nad tobą pracują. Bo są tam naprawdę wysokiej klasy specjaliści, są tam prawdziwi eksperci psychologii, którzy siedzą 10-12 lat w więzieniu i jednym spojrzeniem odczytują twoje emocje, próbują odczytać twoje myśli, albo z ruchu twoich ust wyczytać, co mówisz do siebie lub o co się modlisz. To było również doświadczenie, którego wcześniej nie miałem.

Czy można znaleźć jakieś plusy? Tak, bo wszystko odbywa się zgodnie z reżimem, na przykład wstaje się o tej samej porze i kładzie się spać o tej samej porze. Bardzo dobrze wpisuje się w biorytmy, naprawdę stajesz się zdrowszy, jedząc o określonej porze, wykonując ćwiczenia. To w pewnym sensie stabilizuje organizm, a jeśli nie ma dodatkowego stresu, jeśli nie trafiasz do izolatki, to możesz tam nawet ustabilizować swoje zdrowie.

Cała rozmowa dostępna na białoruskiej wersji strony racyja.com.

Białoruskie Radio Racyja