W nocy z 8 na 9 stycznia 2026 roku wojska rosyjskie zaatakowały obwód lwowski na terytorium Ukrainy za pomocą hipersonicznej rakiety balistycznej Oresznik.

Aleksiej Franckiewicz
Sytuację na miejscu opisuje białoruski aktywista, szef Fundacji „Wolna Białoruś”, Aleksiej Franckiewicz, który przebywał we Lwowie podczas ataków:
– Nie widziałem dziś żadnej paniki wśród Ukraińców. To znaczy, kiedy nawet leciała rakieta Kindżał, ludzie byli jakoś zaniepokojeni, ewakuowali się. Dzisiaj nie było żadnej paniki. Tak, Oresznik dotarł pod Lwów, dzięki Bogu, bez głowicy. To już drugi raz, kiedy Rosja użyła Oresznika na Ukrainie. Pierwszy raz do ataku na ukraińskie miasto Dniepr.
Według Aleksieja, to była demonstracja:
– Demonstracyjnie, niedaleko od Unii Europejskiej, zrobili to drugi raz. Taka właśnie jest Rosja. Zrobili to, żeby pokazać, że patrzcie, dzisiaj „przywaliliśmy”, a następnym razem może być już z głowicą. Patrzcie, jakie będą konsekwencje. Tak czy inaczej, to jest istota Rosji.
„Tylko tej nocy użyto 242 dronów, samych pocisków balistycznych, a konkretnie 13 dronów skierowanych przeciwko obiektom infrastruktury energetycznej i cywilnej – jeden pocisk balistyczny średniego zasięgu Oresznik oraz 22 pociski manewrujące” – powiedział dziś rano mediom prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Cała rozmowa dostępna jest na białoruskiej wersji strony racyja.com.
Białoruskie Radio Racyja
