Demokratyczna przywódczyni Białorusi, szefowa Zjednoczonego Gabinetu Przejściowego Swiatłana Cichanouskaja kończy swoją roboczą wizytę w Warszawie.

Opowiedziała naszemu radiu o wynikach swojej podróży.
– Każda wizyta w Warszawie jest dla mnie małym świętem, bo jest okazją do rozmowy z Białorusinami, spotkania z naszymi wybitnymi ludźmi. Ale oczywiście celem wizyty był udział w Warszawskim Forum Bezpieczeństwa, gdzie mogłam porozmawiać z wieloma dyplomatami. Brałam udział w panelu poświęconym Białorusi. Jest to dobra okazja, aby zwrócić uwagę na nasz kraj, na to, co dzieje się z więźniami politycznymi i raz jeszcze wyjaśnić, co świat może zrobić, aby pomóc nam, Białorusinom. Brałam także udział w ceremonii wręczenia nagrody imienia Wasila Bykowa. Jest on bardzo ważną osobą dla Białorusinów i jest to bardzo znacząca nagroda, którą tym razem otrzymała grupa muzyczna „Naviband” – wspaniali ludzie, wspaniali muzycy.
RR: Wspomniała Pani, że ten zespół jest Pani bliski. Dlaczego?
– Moja droga do białoruskości zaczęła się nie tak dawno temu i do 2020 roku nie znałam wielu białoruskich zespołów. Moja droga biegła razem z naszymi muzykami, bo najłatwiej nauczyć się języka białoruskiego i doświadczyć białoruskości poprzez muzykę i kulturę. No i oczywiście piosenka „Mama” jest bliska każdemu z nas i ja się w niej po prostu zakochałam.
RR: To nie jest Pani pierwsza wizyta w Warszawie. Jak zmieniają się Pani odczucia, gdy jest Pani tutaj? Czy słyszy Pani nowe pytania od Białorusinów i czy na spotkaniach omawiane są nowe kwestie?
– Dla Białorusinów najbardziej palącą kwestią, która nigdy nie została rozwiązana, jest to, jak uwolnić naszych bliskich z więzień. Oczywiście zachowanie reżimu również zmienia te zagadnienia. Ostatnio zwolniono 100 osób, doszło do jakiejś wymiany, w której nie było Białorusinów. Oczywiście ludzie zadają pytania, co jeszcze można zrobić, aby uwolnić ludzi. To bolesna kwestia, wokół której ludzie mogą się kłócić, mieć odmienne zdanie. I trzeba o tym rozmawiać i wyjaśniać, co można, a czego nie można zrobić w tym przypadku. A kiedy między politykami są urazy lub gdy kłócą się między sobą, trzeba rozmawiać z ludźmi bardzo spokojnie.
Jeśli chodzi o spotkania z politykami, nasza strategia pozostaje ta sama: musimy zniszczyć reżim Łukaszenki, musimy wywierać presję sankcjami, izolacją polityczną i pozostawić miejsce do negocjacji. Od 2020 roku mówimy, że jesteśmy za negocjacjami, ale dopiero wtedy, kiedy będą jasne sygnały ze strony reżimu – a jeszcze ich nie widać. Wzmocnienie społeczeństwa obywatelskiego to coś, do czego dążymy od 4 lat. Bez wolnych mediów, bez białoruskich inicjatyw, bez organizacji i wydarzeń kulturalnych, zainteresowanie Białorusią będzie mniejsze. Dlatego bardzo ważne jest, aby nas wspierać.
To także kwestia odpowiedzialności. A to, co wydarzyło się we wtorek w Hadze, gdy Litwa skierowała do Międzynarodowego Trybunału Karnego sprawę przeciwko Łukaszence i jego współpracownikom, jest bardzo dużym krokiem naprzód. Ci, którzy przeszli tortury, ci, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia kraju w wyniku represji, są ofiarami tego reżimu. I w końcu sąd międzynarodowy może pokazać i udowodnić, że nie jest organizacją bezużyteczną, a rzeczywiste pociągnięcie [Łukaszenki] do odpowiedzialności jest bardzo ważne.
Nie widzę żadnych zmian wobec Białorusinów ze strony polskiego rządu i społeczeństwa. Chociaż oczywiście są kwestie do rozwiązania: legalizacja, wizy dla studentów, dzieci tu urodzone. Nie oznacza to jednak, że nie pomagamy w rozwiązywaniu tych spraw. Są różne kwestie techniczne i polityczne, o których rozmawiamy i jesteśmy wysłuchiwani, choć może nie tak szybko, jak byśmy tego chcieli. Ale zawsze jesteśmy wdzięczni Polsce i Litwie za umożliwienie nam dalszej pracy przeciwko dyktaturze.
Nad sprawą do Międzynarodowego Trybunału Karnego pracujemy od początku 2021 roku. Wtedy zaczęliśmy zbierać dowody zbrodni i było ich coraz więcej. Trwało to tak długo, a myślę, że mogliśmy w pewnym momencie to przerwać: że jednak to nie działa, nikt nie chce wszczynać sprawy przeciwko Łukaszence. To wszystko było takie trudne, wiele negocjacji, które do niczego nie doprowadziły. Mogliśmy się zatrzymać, ale tego nie zrobiliśmy. I to jest mój apel do Białorusinów: czasami wydaje się, że robi się tak wiele, ale nie ma rezultatów, jest frustracja, ludzie są wypaleni. Ale poddać się teraz, to zdradzić Białorusinów przebywających za kratami. Dlatego nawet gdy jest ciężko, znajdźmy siłę i wsparcie, żeby iść dalej, bo nikt za nas nie wykona tej pracy.
Posłuchaj całości na stronie: racyja.com/by
Maryna Sawickaja /Białoruskie Radio Racyja
