Miesiąc temu Swietłana Szacilina została mianowana szefową Misji Demokratycznej Białorusi w Kijowie. Jak podaje Biuro Świetłany Cichanowskiej: „Świetłana Szacilina będzie budować relacje białorusko-ukraińskie i pomagać Białorusinom na Ukrainie”.

Z Gościem Racji, Swietłaną Szaciliną, rozmawiamy o reakcji opinii publicznej Ukrainy dotyczącej nalotu dronów nad Polskę.
RR: Jak minął dzisiejszy wieczór i poranek w Kijowie?
Świetłana Szacilina: Przynajmniej poza Kijowem, a mieszkam na przedmieściach, było cicho, ale jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że cisza jest taka – dziś jest, a za 10 minut może jej już nie być.
RR: A noc, kiedy wszystkie agencje prasowe donosiły o nalocie około 20 dronów na terytorium Polski, jak tamta noc wyglądała na Ukrainie?
Świetłana Szacilina: Przynajmniej u nas było głośni. Najprawdopodobniej nadleciał jakiś pocisk, nie słyszałam żadnych dronów. Nawet mój pies był bardzo zaniepokojony, reagując gwałtownie. Ludzie przyzwyczajają się do wszystkiego. Nawet do uczucia strachu. Ale wtedy to było przerażające.
RR: Często mówimy, że człowiek przyzwyczaja się do wszystkiego. Jak opinia publiczna na Ukrainie zareagowała na atak dronów, które nadleciały nad Polskę? Jakie to uczucie, gdy słyszycie nadlatujący dron?
Świetłana Szacilina: Ludzie, kiedy słyszą coś takiego po raz pierwszy, to jest to dziwne uczucie. Pamiętam początek wojny, w ciągu dwóch tygodni słyszałam wszystko – od wystrzałów karabinów maszynowych po odgłosy helikopterów. Człowiek się do tego przyzwyczaja. Nieważne, jak to smutno brzmi. Staje się to częścią życia. Zdaję sobie sprawę, jak się czują młode matki, na przykład z dziećmi, jak to jest dla nich. Myślę, że to dla nich po prostu absolutny horror, kiedy nie jesteś w stanie ochronić swojego dziecka. To naprawdę przerażające.
A to, jak na Ukrainie, postrzegam sytuację w Polsce, moim zdaniem jako lekarza, chorobę należy leczyć w określony, dobrze znany sposób. Jeśli ma się raka, bo wojna to guz nowotworowy, a Rosja obarcza tym zagrożeniem całą Europę. Jednak Europa po prostu to obserwuje albo pije rumianek. Moim zdaniem, to w niczym nie pomoże. A reakcja, jaka mogła nadejść ze strony Europy, to przygotowanie się, wykorzystanie potencjału Ukrainy, która ma już bogate doświadczenie w zwalczaniu dronów. Obserwowałem spotkanie Sikorskiego i Szybihi, na którym uzgodnili, że będą wspólnie dążyć do wykorzystania ukraińskiej armii do zestrzeliwania takich dronów. Moim zdaniem to porozumienie jest spóźnione o co najmniej trzy lata.
Cały wywiad na białoruskojęzycznej stronie racyja.com.
Białoruskie Radio Racyja
