11 listopada Polska świętuje jedno z najważniejszych świąt – Dzień Niepodległości. Jakie wydarzenia w Europie po I wojnie światowej przyczyniły się do procesów państwowotwórczych w Rzeczypospolitej Obojga Narodów? Dlaczego Dzień Niepodległości w Polsce obchodzony jest właśnie 11 listopada?

Odpowiedzi na te i inne pytania udzieli Państwu Gość Racji, profesor Oleg Łatyszonek, w rozmowie z Wasylem Krokwą.
RR: Jeśli spojrzymy na historię Europy, na wojny, które rozpoczęły się na początku XX wieku, I wojnę światową, a potem nastąpiły wręcz tektoniczne zmiany w Europie, aż w końcu powstała niepodległa Polska. Jakie wyglądały te wydarzenia?
Oleg Łatyszonek: Ta wojna była wojną, o którą modlił się Mickiewicz, prosząc Pana o wojnę narodów. I się doczekał. Wiadomo było, że dopiero wtedy powstanie państwa polskiego będzie możliwe, bo dopóki rządziło trzech imperatorów – rosyjski, niemiecki i austriacki – żadna zmiana nie była możliwa. I tu sytuacja konfliktu stwarzała możliwość działania po obu stronach.
Bo trzeba powiedzieć, że nie było jednej koncepcji na Polskę – zrobimy tak, a wtedy zwyciężymy. Były dwie takie postaci, historyczne i symboliczne – Dmowski i Piłsudski. Dmowski uważał, że głównym wrogiem Polski są Niemcy, więc trzeba być po stronie tych, którzy walczą z Niemcami, bo tylko wtedy Polska będzie mogła odzyskać ziemie należące do Niemiec. Co więcej, był zwolennikiem przekonania o całkowicie nierozwiązywalnym konflikcie polsko-niemieckim.
Z drugiej strony, Piłsudski, jako kresowiak, widział głównego wroga w Rosji i był gotów na poważne ustępstwa wobec Niemiec. Wiadomo było, że jeśli Niemcy wygrają, nie będzie Polski z Wielkim Księstwem Poznańskim, jak je nazywano, nie wiadomo, co stanie się z Galicją, może powstać jakaś trzecia część monarchii austro-węgierskiej. Wszystko więc stało pod znakiem zapytania. Później zwolennicy Piłsudskiego twierdzili, że Piłsudski przewidział, że najpierw Niemcy rozgromią Rosję, a potem państwa zachodnie pokonają Niemców. Ja po prostu w to nie wierzę.
Piłsudski stworzył legiony, ale były też próby stworzenia legionów po stronie Rosji. W każdym przypadku miliony Polaków walczyły po obu stronach frontu – albo w armii rosyjskiej, albo w niemieckiej, albo austro-węgierskiej. Polacy strzelali do Polaków. Tak to wyglądało, gdy naród był podporządkowany obcym interesom.
Ale stopniowo sytuacja zaczęła się zmieniać w wyniku rewolucji w Rosji, zwłaszcza po bolszewickiej. Rosja wypadła z gry, można by rzec, i bolszewicy, i żeby dać im trochę czasu, dali wszystko, czego Niemcy potrzebowali. W ten sposób ogromne tereny na zachodzie Imperium Rosyjskiego znalazły się pod okupacją niemiecką. I to oni mogły decydować, jak tu ma być.
A Niemcy nie chcieli tworzyć jakiejś wielkiej Polski. Skupili się przede wszystkim na stworzeniu Ukrainy, której oddali tereny, które Polacy uważali za swoje etnicznie – Chełmszczyznę, nie mówiąc już o Galicji Wschodniej. A na północy – państwo litewskie, do którego, nawiasem mówiąc, o czym nikt nie pamięta, przyłączono również Białystok i Bielsko-Białą. Nie mieli pojęcia o Białorusi, o tworzeniu jakiegoś państwa białoruskiego.
W każdym razie, pod okupacją niemiecką w 1917 roku, w Królestwie Polskim utworzono Radę Regencyjną, która 7 października ogłosiła niepodległość, przejmując pełnię władzy w królestwie. Królestwo Polskie miało wówczas wszystkie formy państwowości. A potem, po klęskach Niemiec i Austro-Węgier, wybuchły rewolucje, a Polacy zaczęli tworzyć rządy na terenach, które wcześniej nie należały do Królestwa Polskiego. I stopniowo, państwo polskie zaczęło się formować.
RR: Dlaczego polskie Święto Niepodległości obchodzi się 11 listopada?
Oleg Łatyszonek: Piłsudski przebywał wówczas w więzieniu. A 11 listopada, kiedy wrócił do Warszawy, Niemcy go wypuścili, to rząd w Warszawie przekazał mu dowództwo nad państwem i armią. W istocie, z punktu widzenia niepodległości Polski, nic się wtedy nie wydarzyło. Data ta została wyznaczona przez Piłsudczyków, aby utrwalić swoje zwycięstwo w dominacji nad Polską i, oczywiście, dominacja nad historią.
Ale to, że nic się wtedy nie wydarzyło, nie ma teraz znaczenia. Po II wojnie światowej 11 listopada stał się symbolem niepodległości. I pozostał takim symbolem, zupełnie niezwiązanym z tym, co wydarzyło się tego dnia kilkadziesiąt lat temu.
Cała rozmowa dostępna jest na białoruskojęzycznej stronie racyja.com.
Białoruskie Radio Racja
