Ostatnia grupa uwolnionych więźniów politycznych otrzymała znaczną pomoc od demokratycznej społeczności za granicą, ale wciąż istnieją pewne braki. Według Aleha Kuleszy, członka Białoruskiego Stowarzyszenia Więźniów Politycznych „Da voli”, logistyka pomocy dużej liczbie uwolnionych więźniów musi zostać dopracowana, ponieważ przed nami jeszcze wiele takich spotkań.

Aleh Kulesza mówi:
Całkowicie zgadzam się, że muszą nauczyć się niezależności. Zgadzam się również, że tutaj, w Warszawie, trochę „pobawiono się nimi”. To, że w pomocy panuje „bałagan”, to również prawda. I nie da się tego uniknąć, ponieważ działania pomocowe nie były skoordynowane, wszystko było chaotyczne. Niestety, to prawda, ale to pierwsze doświadczenie i z pewnością zostanie ono wykorzystane w przypadku kolejnych tak dużych rzesz ludzi.
Pomoc dla osób, które z powodów politycznych spędziły lata w strasznych miejscach uwięzienia dyktatora, jest bardzo ważnym tematem i wywołała kontrowersje w kręgach demokratycznych za granicą. Ale trzeba o tym dyskutować, aby wypracować jedno, obiektywne podejście – mówi Aleh Kulesza.

Cały materiał dostępny na białoruskojęzycznej stronie racyja.com.
Białoruskie Radio Racyja
