Czy diaspora białoruska w Białymstoku jednoczy się, się czy rozpada?
Swoimi spostrzeżeniami podzieliła się na naszej antenie załorzyciele dwóch najczęściej odwiedzanych białoruskich miejsc w mieście – twórca Białostockiego Klubu Muzycznego Anon Sirocin i szefowa klubu „Nowaja Ziamlia” Nadzieja Saławiowa.

Migranci zarobkowi, tak ich nazwijmy, jak nie przychodzili w ubiegłym roku, tak nie przychodzą i teraz, chociaż diaspora była równie aktywna, jak obecnie. Mają coraz więcej pomysłów, rozpoczynają nowe projekty i wydarzenia. W ostatnich miesiącach naprawdę zauważyliśmy, jak wzrosła liczba osób, które przyjechały miesiąc, dwa, trzy lata temu. Przychodzą, przychodzą tu z rodzinami po wsparcie, pomoc, informację, jakąś konsultację. Tak jest cały czas.
Z kolei Sirocin stwierdza, że białoruskie społeczeństwo nie ma kultury uczestniczenia w płatnych wydarzeniach, w przeciwieństwie do Polaków.
Dlatego szukamy pewnej proporcji, żeby i Polacy mogli posłuchać białoruskiej muzyki, poznać ją. Dla dobra białoruskich muzyków jest to także możliwość pozyskania większej publiczności. Teraz planujemy organizować wydarzenia nie tylko w naszej lokalizacji, ale także poszerzymy listę miast, w których będziemy je organizować. Najpierw na Podlasiu, a tam jest coś wspólnego z Warszawą, może uda nam się z nimi coś załatwić. Krótko mówiąc, planów jest wiele.
Jako przykład Anton przytacza tegoroczny występ zespołu Re1ikt, w którym uczestniczyła zarówno białoruska publiczność, jak i polska. Przypominam, że przy ul. Legionowej 14/16 mieści się niedawno rozbudowany Białostocki Klub Muzyczny.
Białoruskie Radio Racyja
