„Wszyscy ludzie rodzą się wolni i równi pod względem godności i praw”, — te słowa, napisane 76 lat temu, stały się fundamentem globalnej idei praw człowieka. 10 grudnia świat obchodzi Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka – nie tylko datę w kalendarzu, ale dzień, w którym powinniśmy zatrzymać się i zadać sobie pytanie: jak żywe są te słowa dla każdego z nas dzisiaj? Porozmawiamy o tym z Gościem Racji, aktywistą praw człowieka Olegiem Mackiewiczem. Rozmawia z nim nasza korespondentka Alina Andrijewicz.

RR: Czy Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka jest dziś nie tylko świętem, ale także wezwaniem do działania?
Oleg Mackiewicz: Dzisiejszy Dzień, Dzień Praw Człowieka, jest zawsze aktualny. Musimy chronić prawa człowieka, pomimo że polityczny układ stosunków międzynarodowych, warunki, w których pracujemy, ulegają zmianie. Świadomość, że część naszych przyjaciół siedzi w więzieniach, nakłada na nas dodatkowe obowiązki – bronić praw człowieka, stale aktualizować tę kwestię, nie pozwolić jej na marginalizację, i nieustannie nagłaśniać, aby ludzie o niej mówili, słyszeli i walczyli o swoją pracę. To jest teraz bardzo ważne.
RR: Jak zmieniło się rozumienie praw człowieka w ciągu ostatnich dekad? Czy odeszliśmy od mówienia o prawach obywatelskich i politycznych do podejścia bardziej holistycznego, obejmującego prawa ekonomiczne, socjalne i kulturalne?
Oleg Mackiewicz:
Rzeczywiście, tak się dzieje, to oczywiste. Widać to na przykładzie Białorusi. O ile, powiedzmy, dekadę temu, kwestia ta była zawężana, również w dyskursie publicznym, bo ograniczano ją wyłącznie do pewnych praw politycznych, praw obywatelskich, powiedzmy, do ochrony wolności słowa czy prawa do pokojowych zgromadzeń, o tyle po 2020 roku ta sama koncepcja „praw człowieka” rozszerzyła się na inne obszary i została zaktualizowana. Zasadniczo zawsze była wieloaspektowa. Na Białorusi, po 2020 roku, ludzie wykazywali aktywność w innych obszarach, które absolutnie nie są związane z prawami obywatelskimi i politycznymi. Chodzi o obszary pewnych usług publicznych świadczonych przez państwo, obszar infrastruktury transportowej.Kiedy ludzie próbowali wywiązać się z niektórych zobowiązań wobec państwa, okazywało się, że państwo również nie było tym zainteresowane i próbowało utożsamiać takie działania i aktywności z jakimiś, wręcz ekstremistycznymi, działaniami. Interpretować je jako próby ingerencji w pracę aparatu państwowego. I w ten sposób po prostu powstrzymać tę działalność.
Cała rozmowa na: racyja.com
Białoruskie Radio Racyja
