Dwa bloki Białoruskiej Elektrowni Atomowej od dwóch tygodni nie wytwarzają prądu. Władze i kierownictwo elektrowni BielAES nie spieszyły się z poinformowaniem o tym obywateli. Dopiero po wycieku informacji do niezależnych mediów, pojawiły się oficjalne informacje.

Były pracownik Narodowej Akademii Nauk Białorusi, chemik Siarhiej Besarab mówi:
Oficjalnie potwierdzono, że żaden z reaktorów nie działa. Mówi się, że jeden reaktor przechodzi rutynową konserwację, która może obejmować wszystko, od wymiany paliwa po naprawę. Drugi znajduje się teraz w trybie zimnego wyłączenia, czyli nie pracuje. W tym stanie może przebywać przez czas nieokreślony, a jeśli pozostanie w tym trybie przez lata, to może płynnie przejść do demontażu. W czasie, gdy elektrownia jądrowa jest bezczynna, Białoruś spłaca za nią kredyt, a to przede wszystkim dotyka mieszkańców Białorusi, ich kieszeni.
Zdaniem Sierhieja Besaraba sytuacja ta ma też pozytywny skutek. Elektrownia Atomowa BielAES nie stwarza zagrożenia radiacyjnego dla mieszkańców kraju, a także Polski i Litwy, gdyż przy wyłączonych reaktorach możliwość powtórzenia awarii w Czarnobylu jest znikoma.
Pełny materiał: racyja.com/by
Białoruskie Radio Racyja
