Białoruś zmaga się nie tylko z problemami z ziemniakami, ale także z masowym padaniem bydła, którego skala jest utrzymywana w tajemnicy. W ciągu ostatnich 18 miesięcy z powodu groźnej brucelozy padło 202 tys. krów, pisze Interia Biznes. Epidemia wymyka się spod kontroli, weterynarze fałszują informacje, a reżim szuka odpowiedzialnych.

Przy kołchozach, które przetrwały w przestrzeni postsowieckiej tylko w Białorusi, i przy systemie strachu, który stworzył dyktator, nie można oczekiwać niczego lepszego, mówi były pracownik rolny Zmicier Łupacz:
– Ta choroba rozprzestrzenia się z powodu niegospodarności. O ile wiem, brakuje ludzi w rolnictwie, brakuje również weterynarzy. Jeśli zwierzę już zachorowało i padło, to te zwłoki należy zutylizować, zakopać w odpowiednim czasie. I należy przestrzegać weterynaryjnych norm sanitarnych. A jeśli pracownik ma takie bezkrytyczne podejście do pracy, to nikt tam tego nie przestrzega.
Gdyby gospodarka była na własność, to człowiek odnosiłby się do wszystkiego bardziej odpowiedzialnie. Przyjmując do pracy ludzi, kontrolowałby ich. A tu naczelnicy nie są zainteresowani wynikami. Najważniejsze dla nich, to zdać sprawozdanie kierownictwu. Dzisiaj pracuje, a jutro już może nie pracować.
Wszystko rozpoczyna się od karmy: zgniłe lub kiepskiej jakości, kwaśne siano. Doły na siano, jeśli są kopane zgodnie z technologią, zajmuje to 3-5 dni, a tutaj trwa nawet dwa tygodnie. Karma zaczyna się wtedy psuć.
Nie dziwię się, że są przypadki zarażenia ludzi brucelozą. Jeśli są tacy, którzy mają kontakt z chorym zwierzęciem, jest to nieuniknione. Pracowałem i wiem, że ludzie nawet chwalą się, że nie będą nakładać fartuchów. Dlatego wiadomo, że choroba będzie się rozprzestrzeniać. Przenosi się przez mięso i przez mleko. A wiem, że mleko również jest na fermach kradzione.
Według Іnteria Biznes, w Białorusi w 2025 roku umrze lub zostanie ubitych około 150 000 krów, co oznacza ogromne problemy dla rynku krajowego. W marcu Białoruś zniosła zakaz importu mięsa i innych produktów rolnych z Unii Europejskiej.
Pełny artykuł: racyja.com/by
Alina Andryjewicz/ Białoruskie Radio Racyja
