Bloger i białoruski aktywista Zmicier Hrynkiewicz od miesiąca czeka na decyzję o swoim losie w Erywaniu w Armenii. Miesiąc temu aktywista nie został wpuszczony na terytorium Gruzji przez gruzińskich strażników granicznych.
Białorusini mogą przebywać w Gruzji bez wizy przez 365 dni. Potem muszą opuścić kraj i po ponownym wjeździe zaczyna liczyć się kolejne 365 dni bez wizy.

Zmicier Hrynkiewicz opowiada o tym, kto mu pomaga i jak udaje mu się przetrwać w Armenii:
– Kraj jest bardzo gościnny. Z różnych inicjatyw tylko inicjatywa „Wolni” próbowała pomóc, choć ich kompetencje są nieco inne od tych, których teraz potrzebuję. Ale faktycznie niejeden raz chcieli pomóc. Wszystkie inne inicjatywy, które pojawiały się na horyzoncie, później znikały, nie wiadomo, czy cokolwiek robiły. Szczególnie „spodobał mi się” przedstawiciel ds. migracji Gabinetu Przejściowego, Wital Małczanau, który nie reagował na moje pytania. Później odpisał tylko, że Polska nie zgadza się na otrzymanie przeze mnie wizy humanitarnej. Pomagali tylko ludzie, którzy dłuższy czas żyli w Batumi i przyjechali do Polski lub moi prywatni znajomi.
Według aktywisty, teraz ma tylko niewielką pomoc znajomych, którzy kiedyś również mieszkali w Batumi:
– Ukraiński aktywista z Batumi i Białorusinka mieszkająca w Tbilisi organizują dla mnie paczki. Pomoc prawną zapewnia nasz aktywista praw człowieka z Tbilisi, który nieustannie walczy z systemem Sakartwelo, oraz dziewczyna-prawniczka, która, nie wiem, czy mogę powiedzieć jej imię, mieszka teraz w Polsce, ale długi okres czasu mieszkała w Batumi.
Zmicier jest również bardzo wdzięczny za pomoc ormiańskiego oddziału Komitetu Helsińskiego, który dowiedział się o jego sprawie zaledwie kilka dni temu i natychmiast zaczął pomagać aktywiście.
Pełny materiał na stronie: racyja.com/by




Siarhiej Apanowicz/ Białoruskie Radio Racyja
