BY
PL
EN

Białoruskie Radio Racyja. 98,1 FM – Białystok, Grodno. 99,2 FM – Brześć

Radio online

Zmicier Pimenau: Teraz już mogę powiedzieć, że też jestem Kalinoucem

Białoruska diaspora w Belgii i krajach sąsiednich ma tradycję corocznego zbierania i dostarczania darów oraz niezbędnego wsparcia logistycznego żołnierzom Pułku im. Kastusia Kalinouskiego z okazji Dnia Białoruskiej Chwały Wojskowej. Zazwyczaj wszystko, co zebrano, dostarczano do Warszawy. Tym razem belgijscy Białorusini dostarczyli towary bezpośrednio do Pułku w Ukrainie. Opowiada o tym Zmicier Pimienau – radny Białoruskiej Republiki Ludowej i aktywista białoruskiej diaspory w Belgii.

Zmicier Pimenau

RR: Dostarczał Pan pomoc, zbierał rzeczy i pieniądze od samego początku pełnoskalowej wojny. I zawsze przywoził Pan je do Warszawy. A tym razem postanowiliście pojechać bezpośrednio do Kijowa.

Zmicier Pimienau: Pomagam Siłom Zbrojnym Ukrainy od 2014 roku. Na początku sam dostarczałem paczki na poligon i przekazywałem kapelanowi, sam też dowoziłem do szpitala. Ale kiedy w 2022 roku wybuchła ta wielka wojna, odmówiłem pomocy kapelanowi i Siłom Zbrojnym Ukrainy. Skontaktowałem się z przyjaciółmi z grupy taktycznej „Białoruś”, którzy powiedzieli, że organizowany jest batalion im. Kastusia Kalinowskiego i od 2022 roku zacząłem tam przywozić paczki. Mógłbym dostarczać pomoc do Kijowa od samego początku, ale podczas wojny miałem zakaz wjazdu na terytorium Ukrainy. Ale moi dobrzy znajomi skontaktowali się z odpowiednimi władzami i powiedzieli, że zakaz został zdjęty, i dobrze by było, gdybym sam pojechał do Kijowa. Postanowiłem spróbować dostać się do Kijowa na własne ryzyko. To bardzo ważne, ponieważ miałem okazję spotkać ludzi, bojowników. Droga była bardzo trudna, bardzo długie przejście przez granicę. Zwracano na mnie szczególną uwagę, przeprowadzono specjalny wywiad, w jakim celu podróżujesz i dlaczego. Droga była trudna, ale rekompensowało to to, że przekazywałem pomoc z rąk do rąk tym, którzy są na pierwszej linii frontu. Dla mnie to bardzo, bardzo ważne. I ważne było usłyszeć słowa wdzięczności od ludzi, co dodało mi jeszcze więcej siły, by to kontynuować. Bo kiedy przekazałem ją osobom odpowiedzialnym za materialne dostarczanie całej pomocy, to co innego. Ale kiedy byłem z ludźmi, którzy byli na froncie od samego początku i kiedy mówili nam, że otrzymują paczki z Belgii od trzech lat. Opowiadali historie, które naprawdę wzruszyły nas do łez. Jak ważne to było dla chłopaków, jak potrzebne, zwłaszcza na początku, gdy brakowało amunicji. I spotkaliśmy jednego chłopca, który pokazał rozładunek z 2022 roku, który otrzymali od nas.

RR: Tradycyjnie, jak w poprzednich latach, zsynchronizował Pan to z Dniem Białoruskiej Chwały Wojskowej. W Kijowie odbyło się wiele wydarzeń, widziałem Pana na wideo, które Pułk od czasu do czasu publikuje. W jakich wydarzeniach brał Pan udział? Jak to święto jest obchodzone w Kijowie?

Zmicier Pimienau: Dla mnie 8 września to szczególne święto, które obchodzę od 1993 roku. W 1995 roku zostałem aresztowany w Witebsku podczas obchodów. A kiedy wybuchła wojna, przez te trzy lata z okazji tego święta robiłem prezenty dla żołnierzy. Chciałem, aby ludzie mogli doświadczyć tego święta poprzez prezenty. W Kijowie zostałem zaproszony na obchody do Ławry Kijowsko-Peczorskiej wraz z żołnierzami Pułku Kalinouskiego. Świętowali również żołnierze Sił Zbrojnych tzw. 30. brygady im. Konstantego Ostrogskiego. Byli obecni przedstawiciele Polski, Litwy i Białorusi, oczywiście nie z oficjalnej Białorusi, ale z naszej, białoruskiej Białorusi. Wszyscy otrzymali głos. Zostałem zaproszony do niesienia flagi Pułku Kalinouskiego. To było dla mnie wzruszające. Już teraz mogę uważać się za Kalinouca.

RR: Pomaga Pan od tylu lat i wiem, że ma Pan listy z podziękowaniami od Pułku Kalinouskiego za pomoc.

Zmicier Pimienau: Te listy z podziękowaniami są dla Białorusinów z Belgii. Jestem tylko kurierem, ale ludzie, którzy je zbierają, naprawdę zasługują na tę wdzięczność. Po nabożeństwie, po zakończeniu uroczystej części święta w Ławrze Kijowsko-Peczerskiej, Rada Białoruskiej Republiki Ludowej odznaczyła wielu żołnierzy. I ucieszyłem się, widząc, że wśród nich byli moi przyjaciele, z którymi znam się od dawna, z którymi rozpoczynaliśmy organizować różne spotkania polityczne. Cieszę się, że Rada BRL uhonorowała te osoby medalami i orderami.

RR: Wiem, że na wydarzeniu obecny był również Ihar Kizim, były ambasador Ukrainy w Białorusi. Co Ukraińcy mówią o wizji przyszłości Białorusi, kiedy wojna się skończy? Jak będziemy budować relacje, które zostały zrujnowane?

Zmicier Pimenau: Rozmawiałem z Iharem Kizimem, bo znamy się jeszcze z Brukseli. Powiedział, że jest bardzo wdzięczny Białorusinom, białoruskim wolontariuszom i wszystkim Białorusinom, którzy nie są obojętni. Cieszy się, że Białorusini pomagają Ukrainie i mówią, że: „i tak wygramy i będziemy mieli biało-czerwono-białą Białoruś pod sztandarem z Pogonią”. Wierzy w to. A jego pewność siebie dodaje sił, że Białoruś się odrodzi. I myślę, że znów może będzie reprezentować Ukrainę w naszej wolnej Białorusi.

Cała rozmowa na białoruskiej wersji strony racyja.com.

Białoruskie Radio Racyja